x

x

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Rytm dnia

Co dzień powtarza się mniej więcej ten sam schemat: skoro świt sąsiad wyprowadza na pastwisko jedyną krowę, jaką ma w swoim obejściu, a pod wieczór wraca po nią traktorem. Maszyna, równie stara jak sędziwym jest nasz sąsiad, pyrkocze wolno, a za nią krok w krok podąża krowa karmicielka
ze zwieszoną głową i wymionami pełnymi mleka.

Co dzień (gdy jeszcze zboża dojrzewają, a wśród nich kwitną polne kwiaty, które namiętnie zbieram), słyszę za plecami głos starszego pana: "Kwiatki pani zbiera. Będą na wianek". Nieodmiennie te same słowa. Ten sam tekst od trzech lat. Podpierając się laską, staruszek wraca z krótkiego spaceru, który zamyka się na niewielkim odcinku dom - krzyż.

Co dzień mam swoje małe rytuały: audycję poświęconą jazzowi o 18.00 w Radiu Dwójka, a zaraz
po niej "Książka do słuchania". Ale najbardziej, choć to może staromodne, lubię Lato z Radiem,
bo kojarzy mi się wakacjami spędzanymi na działce rodziców, a ja ostatnio jestem sentymentalna. Czasami tańczymy sobie razem z Anią w takt przebojów z dawnych lat... Kiedy rodzice kupili działkę, byłam niewiele starsza od niej, miałam 13 lat.

Co dzień "Witam Szanowna Sąsiadkę" naszego sąsiada zza płotu, nieznaczne kiwnięcie głową
pewnego pana na rowerze, jakby "spode łba", i od kiedy wydarzyło się to, co się wydarzyło - telefon
od mamy z niezmiennym pytaniem "Wszystko w porządku?".

Ach, zapomniałabym: raz w tygodniu zjawia się w naszej wsi dostawczak z paszą. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby swojego przyjazdu nie oznajmiał charakterystycznym trąbieniem - pojawia się zawsze pod wieczór, w określonej kolejności podjeżdża pod bramy domów, których mieszkańcy się u niego zaopatrują, i pozostaje tam nie krócej, nie dłużej, zawsze w sam raz. Dźwięk dostawczaka rozbrzmiewał też zeszłego roku. Byłam tuż przed drugą operacją i jego wesoła "melodyjka" stanowiła jeden z nielicznych akcentów, który na chwilę mógł mnie rozbawić, jedyną pewną rzeczą wśród tysiąca znaków zapytania, które zewsząd mnie otaczały. I nadal otaczają...











środa, 28 lipca 2021

Zbiory ciąg dalszy

Ogórki przeszły wszelkie oczekiwania. Gdy wróciliśmy z gór, były już prawie przejrzałe.
Natomiast szparagówka wciąż ma się dobrze - co dzień zrywamy ją do obiadu prosto z grządki.
No i już niedługo dojrzeją pomidorki - wczoraj trochę je przerzedziłyśmy (pourywałyśmy zbędne liście) i podwiązałyśmy uginające się pod własnym ciężarem gałęzie. Pod nieobecność Ani
ukradkiem spróbowałam jednego - był nabrzmiały od słońca, ciepły i obłędnie pachniał.













wtorek, 13 lipca 2021

Dogadzam sobie

A czemu nie? Czasami trzeba: usiąść sobie na tarasie z kieliszkiem wina, połechtać miło podniebienie, poczytać dobrą książkę. Nic nie robić, o niczym nie myśleć, relaksować się.

Lemoniada z dzikiego bzu.

Kolorowy drink.

Koktajl z truskawek.

Truskawki z najprawdziwszą bitą śmietaną.


Tarta ze szparagami, porem, boczkiem, i fetą.

Bułgarski chłodnik tarator na bazie jogurtu naturalnego, z ogórkami i orzechami włoskimi.

Sałatka z bobem.


Szaparagówka

Crostini z brie i dżemem brzoskwiniowym.



Kartofflensalat

Pierogi ruskie z cebulką.

Robimy grilla. Sałatka z sosem miodowo-musztardowym.

Owoce z naszego ogrodu.

Burgund my love. Wino Nero d'Avola.



piątek, 9 lipca 2021

Dziennik edwardiańskiej lady

Jakiś czas temu dostałam dziennik Edith Holden z 1906 r. Podzielony jest on na miesiące, z których każdy zaczyna się krótkim wstępem wyjaśniającym etymologię nazwy oraz piękną ilustracją.
Zresztą ilustracje są najważniejszym atutem tej pozycji. Zaraz potem pojawiają się potraktowane z kronikarską skrupulatnością opisy kwiatów (ich nazwy znają chyba tylko najbardziej wtajemniczeni zielarze i ogrodnicy) oraz zwierząt. Uzupełniają ją wiersze i motta.

"6. lipca, Trzeci słoneczny dzień i piąty bez deszczu. Miss F. dała mi dziś po południu kilka dwulistników, które rosły dziko w Berkshire.".

"11. lipca, Pojechałam dziś pociągiem do Knowle i wróciłam łąkami do Packwood.  (...) trawy były jeszcze nieścięte (...), a pośród nich niezliczone ilości kwiatów (...) karmazynowe główki krwiściąga lekarskiego, stokrotki, szelężnk mniejszy, chabry oraz żółta i purpurowa wyka."

"15 lipca, Nagle ujrzałam kosa siedzącego na gnieździe na szczycie żywopłotu."

Cześć roślin opisanych przez Holden znalazłam na polach i we własnym ogrodzie.
Reszta z poniżej zamieszczonych rośnie na naszych rabatach.









 











Tłumaczenie fragmentów dziennika Edith Holden: Monika Utnik-Strugała