x

x

niedziela, 11 marca 2018

Żyć eko

Ponieważ w domu przestój, a życie (przynajmniej nasze) nie znosi pustki, zajęliśmy się tym, co na zewnątrz. Nie, nie - na ogród jeszcze za wcześnie, ale wykopać szambo - czemu nie. A dokładnie przydomową oczyszczalnię. Mylnie czasem nazywaną szambem ekologicznym.



Fot. mgprojekt.com.pl

Szambo ekologiczne to nic innego jak proste, zwykłe szambo, z tym że szczelne (rzecz nie taka oczywista - niestety, zbyt często w Polsce zdarzają się szamba nieszczelne). Minus szamba ekologicznego polega na tym, że raz na trzy/cztery tygodnie (w zależności od tego, jak często jesteśmy na działce) trzeba je opróżnić. Co raz: może być kłopotem ekonomicznym. Dwa: logistycznym (wbrew pozorom na wsiach szambiarki nie są wcale - sic! - tak łatwo dostępne,
co tylko potwierdza fakt, że większość istniejących tam szamb to szamba quasi ekologiczne).

Przydomowa oczyszczalnia ma zdecydowanie więcej plusów. Przede wszystkim jest ekologiczna 
- zanieczyszczenia znajdujące się w ściekach poddawane są naturalnym procesom biologicznym
i rozkładają się do prostych związków mineralnych nieszkodliwych dla środowiska. Po drugie bezpieczna - oczyszczone ścieki mogą być bez obaw rozsączane do gruntu lub rowu melioracyjnego
i nie stanowią zagrożenia dla indywidualnych ujęć wody. Wreszcie jest po prostu wygodna i tania
w eksploatacji - koniec z systematycznym wywożeniem ścieków i związanymi z tym wydatkami!

Oczyszczalnia składa się z dwóch części:
- osadnika gnilnego, w którym zachodzi oczyszczanie beztlenowe (ścieki ulegają fermentacji, następnie rozkładają się na proste związki rozpuszczalne w wodzie i nierozpuszczalne sole mineralne i po przejściu przez specjalny filtr stają się tzw. szarą wodą)
- drenaża rozsączającego (klarowne ścieki, które się tu dostają, przechodzą oczyszczanie tlenowe,
po czym bezpieczne dla środowiska przenikają do wód gruntowych, nie zanieczyszczając ich).

Przydomowa oczyszczalnia nie zużywa prądu. Wystarczy, że raz na dwa laty wyczyścimy filtr,
a raz na dwa tygodnie uzupełnimy bakterie, to znaczy wrzucimy do muszli klozetowej specjalną tabletkę i spuścimy wodę. Być może jako jednorazowy wydatek oczyszczalnia daje po kieszeni
(od 4,5 do 7 tysięcy), ale potem nie sprawia już żadnych problemów, a jak zapewniają producenci
- koszt zwraca się średnio po 3 latach.

Więc do dzieła! Pierwszy krok w stronę ekologii zrobiony. Cdn.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz